Bert Hellinger,  Rozwój,  Ustawienia Systemowe

Ustawienia – droga do Prawdy

Są chwile, kiedy we mnie pojawia się niezgoda. Nie na drugiego człowieka, ale na to, co próbuje się robić z ustawieniami, gdy odchodzi się od ich źródła.
Czuję napięcie wtedy, gdy ktoś zaczyna nadmiernie nazywać, tłumaczyć, intelektualizować. To tak, jakby nad subtelną nicią, którą Duch ledwie tka, ktoś kładł ciężkie słowa.

A przecież w ustawieniach nie chodzi o to, by wiedzieć, objaśniać czy prowadzić z głowy..

Pole człowieka, które w ustawieniu delikatnie się otwiera, jest jak cienka, wrażliwa błona.
To przestrzeń, w której odzywają się dawne historie miłości i bólu, wspomnienia przodków, ich tęsknoty i lojalności.

To pole błaga o ciszę, o obecność, o wrażliwość.

A gdy w tej chwili ktoś mówi: „ja już wiem, zrobimy tak i tak, temat ustawiony” – czuję to tak, jakbyśmy weszli ubłoconymi butami na podłogę, która jeszcze przed chwilą lśniła i odbijała słońce.
W jednej chwili blask znika. I choć podłoga nadal jest tą samą podłogą, trudno znów ujrzeć jej przejrzystość.

Bo ustawienia w swojej pierwotnej i duchowej postaci są drogą do Prawdy – do tego, co pokazuje się w polu, ponad naszymi teoriami, koncepcjami, ponad psychologią i terapią.

Jeśli ktoś próbuje „ubrać” ustawienia w ramę terapeutyczną, w technikę albo w narzędzie do pracy – staje się to czymś innym.
I w jakimś sensie zaprzeczeniem ducha ustawień.

Wtedy:
– zamiast oddania się polu i Duchowi, pojawia się ego i chęć kontroli,
– zamiast „pozwól, żeby się pokazało”, słychać: „ja ci wyjaśnię, co to znaczy”,
– zamiast ciszy i pokory wobec Źródła – przychodzi słowo, które zamyka.

I to właśnie może być odczuwane jako zło – bo duch ustawień zostaje skrzywiony i przesłonięty.

Kiedy to czuję, rodzi się we mnie napięcie. Ale zrozumiałam, że ono nie jest moim wrogiem – to znak.
To moje serce i dusza stoją na straży tego, co prawdziwe.

Od zawsze było we mnie to coś, co nie pozwalało mi wypowiedzieć nieprawdy.
Przez wiele lat pracy z Tarotem – który był moją pierwszą bramą do czytania pola – doświadczałam tego wielokrotnie.
Nieraz spotykałam osoby, które chciały znaleźć ukojenie w taki sposób, jaki podpowiadała im logika. Oczekiwały, że „nagnę” przekaz, że powiem to, co zechcą usłyszeć. Ale nigdy nie dałam się na to nabrać.
Pole zawsze mówiło czysto i jasno. A ja wiedziałam, że moją rolą jest stać przy tej prawdzie, nawet jeśli nie była wygodna.

Dlatego dziś, kiedy niosę ustawienia, wewnętrznie powtarzam sobie zdanie, które jest jak pieczęć:

„Ja stoję przy Duchu ustawień.
Niosę tę pracę w czystości.
Pole znajdzie mnie.
A ci, którzy chcą głębi, rozpoznają to.”

I właśnie dlatego, kiedy mówię, że widzę człowieka prawdziwie, to znaczy, że widzę czysto – jego pole i jego ducha.
Tam nie potrzeba masek ani filtrów.
Jest tylko to, co jest.

Prawdziwe widzenie to nie ocena i nie etykieta.
To spotkanie z tym, co większe – w pełnej prostocie i wierności temu, co pokazuje się w polu.

I właśnie tak patrzę w ustawieniach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *